Ta sytuacja jest skandaliczną kompromitacją urzędów - mówi o nielegalnym odprowadzaniu wody z Rudawki prof. Maciej Luniak. A mieszkańcy chwytają za łopaty i sami zmieniają bieg rzeki.

Wygląda na to, że bitwa o wodę w dobie zmiany klimatu zaczęła się w Warszawie na dobre. Na razie między urzędami i dzielnicami. - Główny odcinek Rudawki w Lesie Bielańskim poniżej śluzy jest bezwodny – alarmuje w liście do władz Bielan prof. Maciej Luniak. Nestor warszawskich przyrodników zna Las Bielański od podszewki i to on pierwszy wszczął alarm, że woda z rzeki jest nielegalnie wykradana.

Sprawę opisaliśmy w maju, ale od tego czasu z Rudawki upłynęło mnóstwo wody - nie w tym kierunku co trzeba. Chodzi o rzekę, która płynie przez Warszawę odcinkami zakopana pod ziemią, ale przed Lasem Bielańskim wypływa na powierzchnię. To o tyle ważne, że to jedyne źródło wody dla najcenniejszego warszawskiego lasu, ostatniego reliktu Puszczy Mazowieckiej.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny