Całe wycieczki pasjonatów przyjeżdżają, żeby oglądać nasze wieżowce. Czy muszą tak źle wyglądać? - zastanawiają się mieszkańcy katowickiego Tysiąclecia.

- Młodzi tego nie pamiętają, ale jak się wprowadzaliśmy, to był zaszczyt mieszkać w kukurydzach. Wszyscy przyjeżdżali oglądać te gigantyczne budynki, bo czegoś takiego w Polsce nie było. Teraz bloki się zestarzały, jak i my - mówi pan Stefan, mieszkaniec jednego z wieżowców na katowickim osiedlu Tysiąclecia. Zagadnęliśmy go, czy wielopiętrowe bloki, nazywane właśnie kukurydzami, nadal robią na nim wrażenie.

Pojechaliśmy tam po alarmującym telefonie pani Urszuli, mieszkanki kukurydzy o numerze 4. - Chciałabym, żebyście się zainteresowali stanem technicznym perełki architektonicznej Katowic. Mieszkam w jednej z kukurydz od dwóch lat i uwierzyć nie mogę, do jakich zaniedbań tutaj doszło. Czasem czuję, że przebywam w melinie razem z panami w kryzysie bezdomności, którzy koczują przy naszych śmietnikach. Nie dziwię się, że wybrali sobie akurat to miejsce - opowiedziała lokatorka. Na dowód wysłała wiele zdjęć.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.