Najpierw zachęcali sportowe związki, by składały wnioski o granty z MKOl, ale gdy pieniądze na przygotowania sportowców do młodzieżowych igrzysk olimpijskich związkom przyznano, nieco zmienili ich przeznaczenie i zostawili na swych kontach. PKOl nie złamał przepisów, ale to, co działo się za kulisami procesu o dotacje, zastanawia.

Na przełomie października i listopada 2026 roku w Dakarze odbędą się Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie. Na początku maja Polski Komitet Olimpijski poinformował pięć wybranych związków sportowych o możliwości ubiegania się o dotację od MKOl, na wsparcie przygotowań młodych zawodników do tych zawodów. Z programu Solidarności Olimpijskiej mogły skorzystać te związki, które miały zapewnione miejsce startowe na igrzyskach, a gra toczyła się nawet o 10 tysięcy dolarów (ok. 36 tys. złotych) wsparcia dla wskazanego zawodnika. Związki chętnie dokumenty wypełniły, trzy z nich z przyznanych grantów się już nawet ucieszyły. Jak się okazało - na krótko. Bo PKOl pieniędzy im nie wypłacił.

"Gratuluję przyznanego grantu!"

Informacje z PKOl o programie "Youth Athlete Development – YOG Dakar 2026" związki dostały na początku maja, przesłali je pracownicy komitetu zajmujący się projektami olimpijskimi. Były to granty od MKOl na przygotowania konkretnego, wskazanego we wniosku sportowca, który na igrzyska się szykował. Dotacje mogły zostać wykorzystane na jego obozy, treningi, opłacenie trenerów, ale też sprzęt czy suplementy. Związki ruszyły więc do wypełniania formularzy, wskazały utalentowanych młodych zawodników, rozpisały ich sportowe potrzeby.