Policja twierdziła, że chłopak zginął po uderzeniu w element infrastruktury drogowej. Z nagrania, do którego dotarliśmy wynika, że to rozpędzone do 140 km/h nieoznakowane policyjne BMW w niego uderzyło.

- Policja przedstawiła Michała jako jakiegoś łobuza - mówią jego rodzice. - A to nie jest prawda. To był dobry, spokojny człowiek. Też nie rozumiemy, dlaczego zaczął uciekać przed tym nieoznakowanym radiowozem. Ale to, co zrobili policjanci, jest niedopuszczalne i chcemy, by ponieśli konsekwencje.

Rodzice podkreślają też, że Michał nie był pod wpływem żadnych środków odurzających, ani innych substancji. - Policja zwlekała dwa miesiące z udostępnieniem nam tych informacji - mówią.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny