Z nagrania, do którego dotarła "Wyborcza" wynika, że to rozpędzony do 140 km/h nieoznakowany radiowóz uderzył w młodego mężczyznę na motorze crossowym, który zginął na miejscu. Podważa to policyjną wersję.

- To był wolny dzień. Pierwszy taki piękny tego roku. Wstałam późno – mówi pani Monika, mama 21-letniego Michała. – Krzątał się po domu, zgrabił jeszcze liście, a potem miał iść na rower z koleżanką.

Matka dodaje, że jazda rowerem była pasją jej syna. - Nie był łobuzem, wręcz przeciwnie. Pracował, lubił spokojne życie, majsterkował, słuchał muzyki.

Właśnie podczas rowerowych wypraw poznał Basię, z którą się umawiał na przejażdżki.

Pod koniec listopada ubiegłego roku kupił motor typu cross. Mamie niespecjalnie się to podobało, ale była spokojna, bo nie jeździł nim prawie w ogóle, wszak była zima. Kończył robić prawo jazdy na samochód.