Napisała się minionej nocy jedna z najpiękniejszych historii tego mundialu. Republika Zielonego Przylądka doprowadziła do dogrywki i dwa razy wyrównywała wynik z Argentyną. Zaskakiwała, walczyła, strzeliła przepięknego gola, była krok od rzutów karnych, ale przegrała 2:3. Omówimy ten mecz w studiu mundialowym Sport.pl od godz. 9.30.

Fot. REUTERS/Amanda Perobelli

Argentyna przeszła do 1/8 finału, ale Republika Zielonego Przylądka przeszła do historii mundialu. To najbardziej romantyczny wątek tych mistrzostw. Debiutant, który postawił się obrońcy trofeum. Maleńkie państewko, które nastraszyło giganta. A wszystko według sensacyjnego scenariusza, w którym skazywany na pożarcie zespół najpierw odpowiedział na gola Leo Messiego i doprowadził do dogrywki, a później przepięknym golem wyrównał na 2:2 i do końca walczył o zdobycie trzeciej bramki, która pozwoliłaby rozegrać serię rzutów karnych. Republika Zielonego Przylądka grała tak, że Argentyna wśród swoich najlepszych zawodników musi wymienić bramkarza Emiliano Martineza, który dwukrotnie uratował ją podczas dogrywki.

- Dostaliśmy wiele mocnych ciosów - przyznał po meczu Lionel Scaloni, selekcjoner reprezentacji Argentyny.

Zobacz wideo