Iga Świątek nie wie, jak by zareagowała, gdyby w trzeciej rundzie Wimbledonu mierzyła się z Amerykanką Sereną Williams. Ale wie, że - gdyby była teraz na miejscu legendarnej tenisistki - raczej już nie wróciłaby na korty - relacjonuje z Wimbledonu konferencję prasową Polki Agnieszka Niedziałek, korespondentka Sport.pl.
Screen: youtube.com/watch?v=_q625ZHVkx0
- Za bardzo filozoficznie podchodzicie do tego – rzuciła do dziennikarzy Iga Świątek, gdy usłyszała pytanie o emocje związane z trudnym meczem otwarcia tegorocznego Wimbledonu. I od razu dodała, że dobry czwartkowy występ w drugiej rundzie nie gwarantuje, iż teraz na dłużej uniknie trudnych początków w turniejach.
"Błąd i od razu korekta". Iga Świątek powstrzymuje się przed filozoficznymi rozważaniami
Czwartkowy pojedynek z Karoliną Pliskovą (6:1, 6:3) nie był pokazem idealnej gry, ale wielu kibiców Świątek zapewne uspokoił. Nie tylko po jej wcześniejszych występach w tym sezonie, ale też po nierównym wtorkowym pojedynku w Londynie z Amerykanką Taylor Townsend (6:1, 2:6, 6:3). Sama tenisistka przyznała potem, że zainaugurowanie turnieju na korcie centralnym, w roli obrończyni tytułu, kosztowało ją sporo emocji. Ale rozmawiając z dziennikarzami po awansie do trzeciej fazy londyńskich zmagań zaznaczyła, że nie tylko z tego powodu wyniki jej tegorocznych wimbledońskich pojedynków i ich przebieg były tak odmienne.






