- Podoba ci się? - pytała Iga Świątek jednego z dziennikarzy na swojej konferencji prasowej. - Podoba mi się, i to bardzo - odpowiadał. Po pokonaniu Sary Bejlek 6:2, 6:3 w drugiej rundzie Rolanda Garrosa polska tenisistka ciekawie odpowiadała na pytania reporterów pracujących na paryskim turnieju. Korespondencja wysłannika Sport.pl, Łukasza Jachimiaka.
Iga Świątek jest już w trzeciej rundzie Rolanda Garrosa 2026. Po pokonaniu Emerson Jones 6:1, 6:2 teraz wygrała z Sarą Bejlek 6:2, 6:3. Zarówno Australijce, jak i Czeszce Polka nie dała szans. Ale jednocześnie Świątek zdaje sobie sprawę z tego, że ma co poprawiać przed dalszą fazą turnieju.
Na konferencji prasowej po meczu z Bejlek Świątek dokonała obszernej analizy swojego występu. - Rywalka była dobra w obronie, a ja miałam wiele okazji do ataku, czasami nawet zbyt wiele. Kiedy atakujesz większość piłek, oczywiście popełniasz więcej błędów. Trudniej jest włożyć w uderzenie dużo energii i spróbować otworzyć kort niż po prostu przebić. Więc tak, czasami popełniałam błędy, grając tymi wysokimi piłkami, bo piłka skacze tu dość wysoko i niełatwo ocenić, czy to jest ta piłka, którą powinnaś uderzyć, czy jednak powinnaś jeszcze zostać z tyłu i czekać na następną piłkę – tłumaczyła Iga. A później, po jednym z pytań, zamilkła. Na całe 10 sekund.






