Najpierw się zdziwiła, po chwili spojrzała na pracownicę WTA, jakby jej chciała przekazać pytanie. Dopiero po kilku sekundach Iga Świątek przyznała - tak, prosiła, by znów jej meczem zacząć dzień na Rolandzie Garrosie. To problem? Kto, jak nie dominatorka tego turnieju, może wybierać sobie, kiedy i gdzie zagra? Korespondencja z Paryża wysłannika Sport.pl, Łukasza Jachimiaka.

Trzy na siedem – taki jest stan zaawansowania realizacji kolejnej paryskiej misji Igi Świątek. Po pokonaniu w pierwszej rundzie Emerson Jones 6:1, 6:2, a w drugiej Sary Bejlek 6:2, 6:3, teraz jedna z głównych faworytek Rolanda Garrosa 2026 wygrała 6:4, 6:4 z Magdą Linette. Zostały jeszcze cztery mecze, jeśli Świątek myśli o kolejnym triumfie w paryskim turnieju.

Około półtorej godziny po zwycięstwie w trzeciej rundzie Iga Świątek przyszła do biura prasowego, żeby spotkać się z dziennikarzami. I już w pierwszych minutach doszło do małego zgrzytu.