Prokurator zawiesił w czynnościach kierownika pociągu, który na stacji koło Radomia potrącił 17-letniego licealistę. Dominik stracił w wypadku nogi i część dłoni. Podejrzany po raz pierwszy przyznał się do winy i wyraził skruchę.
Prokuratura w Radomiu wznowiła w środę 1 lipca czynności z udziałem 48-letniego Marcina W., pracownika Kolei Mazowieckich. Przerwano je trzy tygodnie temu, bo mężczyzna źle się czuł i pogotowie zabrało go na badania do szpitala. 14 lutego był kierownikiem pociągu, który ruszył zbyt wcześnie z przystanku w Woli Bierwieckiej.
17-letni Dominik, uczeń radomskiego liceum, pomagał jeszcze kobiecie z wózkiem i nie zdążył wsiąść z powrotem do wagonu. Na skutek wypadku chłopak stracił nogi i część dłoni. Lekarze z Radomia i Warszawy przez wiele tygodni walczyli o jego życie. Był w stanie krytycznym, stracił dużo krwi, długo utrzymywano go w śpiączce.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny








