Prokuratura popełnia przestępstwo, nie ujawniając dowodów mojej niewinność, a zarzuty są sprzeczne z logiką - uważa Henryka Kania, były właściciel zakładów mięsnych w Pszczynie. Ogłosił, że nie wpłacił 20 mln zł w zamian za list żelazny.
Termin na wpłacenie wyznaczonego przez sąd w Katowicach poręczenia majątkowego, od którego uzależniono wydanie Kani gwarantującego nietykalność listu żelaznego, minął we wtorek 30 czerwca. Biznesmen ujawnił, że nie wpłacił 20 mln zł.
"Nie dysponuję kwotą nawet zbliżoną do tej, a poza tym uważam, że prokuratura popełnia przestępstwo, nie ujawniając dowodów na moją niewinność oraz nie posiada dowodów na moją winę, a rzekome zarzuty są sprzeczne z logiką i ze sobą. Poza tym obrońcy wnieśli wniosek ponownie o wydanie listu żelaznego bez kaucji" - napisał "Wyborczej" Henryk Kania.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny








