Dramat Mai Chwalińskiej. Polka prowadziła 6:2, 5:2, ale z powodów zdrowotnych odpadła z Wimbledonu już w I rundzie. Lepsza okazała się kwalifikantka z Tajlandii Mananchaya Sawangkaew 2:6, 7:5, 6:2. Chwalińska nie zdecydowała się na krecz, ale w pewnym momencie nie była w stanie poruszać się po korcie.

screen: Polsat Sport

Nie tak Maja Chwalińska (21. WTA) wyobrażała sobie powrót do gry. Wimbledon to jej pierwszy turniej po Roland Garros, gdzie niespodziewanie dotarła aż do finału. Do zawodów w Londynie przystąpiła dzięki tzw. dzikiej karcie, jaką otrzymała od organizatorów. Została rozstawiona z numerem 20., pierwszy raz w historii swoich występów wielkoszlemowych.

Zobacz wideo Alan Ważny o eliminacjach Enea Poznań Open 2026: Zagrałem bardziej agresywnie

Jej rywalką w pierwszej rundzie była Mananchaya Sawangkaew. Zawodniczka z Tajlandii (164.) przeszła w ostatnich dniach trzystopniowe eliminacje. W poniedziałek od początku pierwszej partii Tajka miała ogromne problemy z zatrzymaniem Mai Chwalińskiej. Już na starcie została przełamana przez Polkę, która popisała się grą w obronie, a rywalka popsuła smecz. "Wymarzone otwarcie meczu dla Mai!" - zachwycał się komentator Polsatu Sport, Filip Gawęcki.