To taki nasz recykling, zużywamy wszystko, co kupujemy - słyszymy w fabryce Olini. Pojechaliśmy do Świebodzic zobaczyć, jak pozostałości po tłoczeniu oleju zamieniane są w suplementy.
Marka Olini jest na rynku od 2014 r. Jej fabryka i główna siedziba mieszczą się w Świebodzicach, przy ulicy Strzegomskiej 49. Jak opowiada nam Łukasz Bogdański, jeden z trzech założycieli, zaczynali jako niewielka, rodzinna tłocznia. Łukasz stworzył ją z siostrą Martą i szwagrem Pawłem.
- Przez dekadę pracowaliśmy wyłącznie z nasionami, tłocząc oleje w niskiej temperaturze. Z czasem jednak klienci zaczęli przychodzić do nas z pytaniami o coś więcej - mówi.
Najpierw dopytywali ich o konkretne oleje: z lnu czy ostropestu, a potem także o suplementy. Bogdański przyznaje, że to właśnie te rozmowy popchnęły firmę w nowym kierunku: - Chcąc wyjść naprzeciw oczekiwaniom odbiorców, postanowiliśmy lepiej wykorzystać prozdrowotne właściwości olejów i rozszerzyć ofertę.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.









