Przyznanie "dzikiej karty" Mai Chwalińskiej przez organizatorów Wimbledonu jest wyrazem uznania dla talentu, aktualnej formy i potencjału naszej tenisistki. Po znakomitym w jej wykonaniu Roland Garros, w którym Polka doszła do finału, tenisistka otrzymała przepustkę do głównej drabinki legendarnego turnieju na kortach All England Club. Aby lepiej zrozumieć, jak ten wybór postrzegany jest z perspektywy brytyjskiej, skontaktowaliśmy się z tamtejszymi ekspertami. Jak patrzą na decyzję organizatorów Wimbledonu?

Zdaniem naszych rozmówców, wybór Chwalińskiej był w pełni uzasadniony. George Bellshaw z podcastu Tennis Unfiltered mówi wprost: - Nie byłem zaskoczony! Trudno byłoby im nie dać jej "dzikiej karty", zwłaszcza że w tym roku w rywalizacji kobiet konkurencja o podobne zaproszenie była mniejsza niż u mężczyzn.

Polka jest jedyną zawodniczką spoza Wielkiej Brytanii, która otrzymała na razie przepustkę do drabinki głównej tegorocznego Wimbledonu. Obok niej wyróżniono następujące Brytyjki: Harriet Dart, Alicia Dudeney, Hannah Klugman, Katie Swan, Mika Stojsavljevic oraz Mimi Xu. U panów, oprócz reprezentantów gospodarzy, "dzikie karty" otrzymali także doświadczeni i utytułowani zagraniczni gracze: Bułgar Grigor Dimitrow oraz Szwajcar Stan Wawrinka.