Kibice z niecierpliwością czekali na decyzję Wimbledonu w sprawie Mai Chwalińskiej. Spodziewali się, że organizatorzy docenią ostatnie sukcesy Polki. Tak też się stało. Wręczyli jej "dziką kartę". Jak donosi jedno z zagranicznych mediów, tym gestem 24-latka przeszła do historii. "Paradoks Chwalińskiej" - czytamy. O co konkretnie chodzi?

Fot. REUTERS/Benoit Tessier

- Wiadomo, że się ucieszyła, ale to była raczej taka stonowana reakcja. Kiedy usłyszała, że jest ta upragniona "dzika karta", to powiedziała, że trzeba brać się do roboty - tak o reakcji Mai Chwalińskiej w rozmowie z Interią mówiła Aleksandra Musiał. Polka nie będzie musiała się przebijać przez kwalifikacje, a od razu zagra w turnieju głównym Wimbledonu. Co więcej, będzie mogła liczyć w nim na rozstawienie. A jak się okazuje, takie historie nie zdarzają się często.

Zobacz wideo Rozbrajająca odpowiedź Chwalińskiej. To zapamięta z Roland Garros

Wielki wyczyn Mai Chwalińskiej. Dołączyła do gwiazd