Ciągnąca się od miesięcy kompromitacja PKOl dobiegła końca. Medaliści olimpijscy i trenerzy otrzymali zaległe nagrody za igrzyska. Kontrowersje się jednak nie skończyły, Radosław Piesiewicz w trakcie przemówienia pominął w podziękowaniach Kacpra Tomasiaka oraz jego mamę Kingę. W rozmowie z WP Sportowe Fakty kobieta zareagowała na wypowiedź prezesa PKOl.
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl
Historia z premiami za medale igrzysk olimpijskich w końcu zakończona. Prezes PKOl Radosław Piesiewicz ogłosił przed poniedziałkowym walnym zgromadzeniem, że pieniądze zostały wysłany na konta Kacpra Tomasiaka, Pawła Wąska, Władimira Semirunnija oraz trenerów Rolanda Cieślaka i Macieja Maciusiaka. Największą nagrodę otrzymał trzykrotny medalista olimpijski - pół miliona złotych. Pozostała dwójka została nagrodzona kwotą wynoszącą po 200 tys. zł, trenerzy dostali po 75 tys. zł.
Zobacz wideo Dlatego Tomasiak robi znak krzyża przed skokiem. Powiedział to przed kamerą
- Udało się tego dokonać mimo braku udziału spółek Skarbu Państwa. Chciałem bardzo podziękować Władkowi, Pawłowi i dwóm trenerom. Rozmowa z nimi i ich zrozumienie były niesamowite. Dziękuję, że wytrzymali to. Ja im obiecałem coś, a oni mi uwierzyli - przekazał na specjalnie zwołanej konferencji prasowej prezes PKOl.






