Dla kogo na mundialu są "hydration breaks", czyli przerwy na nawadnianie? Bardziej dla reklamodawców niż dla piłkarzy. Jednak telewizje w Europie generalnie nie przerywają transmisji. Tak robi też TVP, choć ma co do przerw swoje plany. Jakie? I czy jest szansa, że denerwujące, trzyminutowe postoje nie przyjmą się w futbolowym krajobrazie?
W myśl nowych przepisów w piłkę nożną, futbol ma być szybszy, mieć mniej przestojów, karać graczy, którzy kradną czas. Zawodnicy na auty dostali pięć sekund, podobnie jak bramkarze na "piątki". Zmianę trzeba przeprowadzić w 10 sekund, a pomoc medyczna wiąże się z koniecznością zejścia gracza z boiska, co ma być batem na symulantów. W tym poprawionym świecie futbolu przychodzi jednak mniej więcej 23. i 68. minuta. Wówczas sędzia zaprasza graczy na "piknik" przy ławkach rezerwowych. Amerykańscy nadawcy zarabiają wtedy pieniądze, europejski widz przeważnie się denerwuje, a tutejsi nadawcy kokosów na tym nie zbijają.
Minuta czekania na koniec reklam. Zamiast grać, słuchali Whitney Houston
Na początku teoria. FIFA konieczność przerw tłumaczy dbaniem o zdrowie zawodników. Przypomnijmy, że podczas meczów piłkarskich od wielu lat funkcjonują przerwy na picie (drinks break). Wynoszą minutę, zwykle sędziowie decydowali się na nie w upalne dni, gdy temperatura dochodzi do 30 stopni. Na mundialu sporo meczów jest rozgrywanych przy 23-24 stopniach, niektóre w pochmurne dni. FIFA jednak mając już przerwy na picie wymyśliła "cooling break". Mają obowiązywać w każdym meczu mistrzostw, niezależnie od pogody. To przerwa poważniejsza, bo podczas niej zawodnicy mogą opuścić boisko, usiąść i porozmawiać przez trzy minuty. W trakcie najważniejszego piłkarskiego turnieju czterolecia na chwilę robi się piknik. Oczywiście rozsądek podpowiada, że przerwy wprowadzono głównie dla Ameryki. Skoro w koszykarskiej NBA są cztery kwarty, a do tego przerwy techniczne (wykorzystywane na reklamy) i skoro w hokejowej NHL dwie przerwy (po pierwszej i po drugiej tercji) trwają razem ponad pół godziny (a przy tym też są jeszcze przerwy techniczne, kilkuminutowe), to czasu na reklamy jest dużo. Przy piłce zrobił się problem, którego nie załatwiłoby 60 sekund picia wody. W sumie sześć dodatkowych minut brzmi już lepiej, choć FIFA przekazała nadawcom, by na transmisję wracali 30 sekund przed wznowieniem gry.












