Zamiast burzyć się o gałkę lodów za świadectwo z biało-czerwonym paskiem, Rzeczniczka Praw Dziecka mogła sprzeciwić się 7 dodatkowym, nie do końca sprawiedliwym punktom za pasek w rekrutacji do szkół ponadpodstawowych.
Ta dyskusja nie milknie od miesiąca. Polska podzieliła się na pół w kwestii poglądu na czerwony (a właściwie biało-czerwony) pasek na szkolnym świadectwie.
Wszystko po tym, jak Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak zainterweniowała w lodziarni, która od ćwierć wieku w dniu zakończenia roku szkolnego dawała uczniom darmowe lody za pasek. Według niej to niesprawiedliwe w stosunku do dzieci, które ciężko pracowały na swoje oceny, ale paska nie dostaną, bo...
No właśnie, bo co? Są mniej zdolne? Nie mają wsparcia w rodzicach i za ich ocenami nie stoją tysiące złotych, wydane na korepetycje? Nie chce im się pracować i mają na oceny i pasek "wywalone"? (tych ostatnich oczywiście żałujemy najmniej).
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.














