Samozwańczy strażnik wydał na ranne zwierzę wyrok - napisał w kwietniu poseł Łukasz Litewka i udostępnił nagranie z myśliwym, który zabija sarnę leżącą na drodze w Szczytnicy koło Bolesławca. Sprawca właśnie usłyszał zarzut uśmiercenia zwierzęcia.
- Mamy sarny po wypadkach. Z trzema nogami, ale żyją. To, co się wydarzyło pod Bolesławcem, to zabójstwo - mówił "Wyborczej" Mieczysław Żuraw z Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt "Klekusiowo". - Po raz pierwszy spotkałem się z takim okrucieństwem i nie odpuszczę.
Żuraw złożył doniesienie do prokuratury. Nie było problemu z ustaleniem sprawcy, bo zabił zwierzę chwilę przed przybyciem aktywisty, który mógł je uratować. Żuraw pojechał na miejsce, bo został powiadomiony o rannej sarnie. Jednak gdy dotarł, koziołek miał już poderżnięte gardło, a myśliwy wycierał nóż o trawę, by pozbyć się krwi. Obok stał policjant.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny













