W Sądzie Rejonowym w Inowrocławiu rozpoczął się proces mężczyzny oskarżonego o zlecenie Rosjaninowi zabicie 10 alpak i lamy oraz podpalenie gospodarstwa w Ostrówku niedaleko Kruszwicy. Chodziło o zemstę na byłej żonie, którą nękał też na inne sposoby.
Daria Plewa w piątek (15 maja) weszła do Sądu Rejonowego w Inowrocławiu w towarzystwie dwóch policjantów. - Ze względu na nadal grożące mi niebezpieczeństwo, zapewniali mi ochronę - wyjaśniła.
Jej ciemiężyciel, były mąż Robert W. nie zjawił się jednak na rozprawie rozpoczynającej proces. Ten 48-latek - z wykształcenia archeolog, zyskał trochę rozgłosu jako publicysta prawicowych mediów, w których był kreowany jako specjalista od "ekoterroryzmu". W konflikt z prawem popadł zaślepiony nienawiścią - nie mógł pogodzić się z rozwodem, eksżonie zarzucał zdradę. "Zabiorę ci wszystko, co kochasz" - groził jej, gdy jeszcze byli małżeństwem.
Materiał promocyjny
Służewiec













