W czasach, w których bohaterki kina przygodowego zwykle omdlewały w ramionach głównych bohaterów, Marion Ravenwood parła przed siebie jak mały czołg, pluła na niebezpieczeństwo i nigdy nie odpuszczała.

– Kim ona jest? – pomyślała siedmioletnia ja.

Była połowa lat 90., a mój ojciec wreszcie mógł pokazać mi "Poszukiwaczy zaginionej Arki", pierwszy film o Indianie Jonesie. Przyniósł go z lokalnej wypożyczalni kaset wideo i z namaszczeniem wsunął do magnetowidu.

Ona, czyli Marion Ravenwood, dawna dziewczyna Indiany Jonesa – wymiętego, ale czarującego archeologa – miała dołek w brodzie, piła jak stary szyper i podobnie do niego mówiła. No i ten mocny prawy sierpowy. W swojej pierwszej scenie, tej w nepalskiej spelunie, przepija w ikonicznym pojedynku na mocną głowę purpurowego na twarzy wieśniaka. W kolejnych broni się m.in. nożem do masła, ucieka przed nazistami w niepraktycznej białej sukience i najważniejsze: w żadnej nie daje się zastraszyć.

klub wyborczej