Do świata Targaryenów wrócił humor.
Cztery lata temu obejrzałam z zainteresowaniem pierwszy sezon "Rodu smoka", prequelu "Gry o tron". Znalazłam sobie bohaterkę do kibicowania – była nią Rhaenyra Targaryen, prawowita następczyni swojego ojca na Żelaznym Tronie. Chciałam nosić herb rodu Velaryon i, czasem krzywiąc się od ilości rozlanej krwi, podziwiałam morderczość księcia Daemona Targaryena, granego brawurowo przez Matta Smitha.
Kiedy jednak serial się skończył, jakoś mi go nie brakowało. I tak minęły prawie dwa lata.
skrót wydarzeń dnia
kalendarium















