Gdy z plecaka 14-latka zniknął portfel, AirTag wskazał auto po drugiej stronie Krakowa. Ojciec liczył na pomoc policji. Przebieg interwencji go zaskoczył. - Jak mam synowi wytłumaczyć, że państwo nie działa? - pyta.

- Jak mam 14-letniemu synowi wytłumaczyć, że to państwo działa i jest skuteczne w takich sytuacjach? - zżyma się pan Maciej, którego dotknęła opisywana sytuacja. Jak dodaje, nie chodzi mu nawet o straconą rzecz, ale o działanie służb.

W jeden z ostatnich weekendów syn pana Macieja wraz z kolegą uczestniczyli w wydarzeniu, odbywającym się w jednym z krakowskich centrów. - Wziął ze sobą plecak. Miał w nim portfel, do którego włożyłem mu przed wyjściem 100 zł i przezornie także AirTaga, czyli lokalizator, na wszelki wypadek, gdyby w tłumie ktoś mu ten portfel wyjął. Była w nim również legitymacja szkolna syna - opisuje pan Maciej.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny