8 czerwca 2026, 18:31

Zza rogu może wyłonić się jezioro, różany ogród, architektoniczna perełka albo targ warzywny. Taki właśnie jest Berlin - nieustannie zaciekawia, zawsze zaskakuje. Po lekturze przewodnika "Berlin. Miasto, które niczemu się nie dziwi", każdy, kto jeszcze tego nie wie, zamarzy, żeby to sprawdzić na własną rękę.

fot. Shutterstock, TeodorLazarev

Fragment książki: "Berlin. Miasto, które niczemu się nie dziwi", rozdział: Berlińska fauna. Dzik w U-Bahn, Dorota Danielewicz, Wydawnictwo Wielka Litera, 2026.

Moi znajomi z ogromnym ogrodem w Schlachtensee narzekali na regularne wtargnięcia dzików na ich działkę. Potrafiły doszczętnie zryć pieczołowicie pielęgnowaną trawę i połamać krzaki róż. Spacerowicze udający się do berlińskich lasów, które zajmują w mieście 29 tysięcy hektarów, muszą liczyć się z tym, że drogę przebiegnie im co najmniej jeden albo więcej dzików. W 2024 roku w Berlinie naliczono ponad osiem tysięcy tych zwierząt. Coraz częściej wychodzą na uczęszczane ulice, a ostatnio całe stado przeszło przez stare miasto dzielnicy Spandau, wprawiając w popłoch przechodniów i właścicieli restauracji. Podobno berlińskie dziki potrafią już odróżniać zielone i czerwone światło na przejściach dla pieszych. Senat Berlina udostępnił specjalny numer telefonu, na który można zgłaszać spotkania z dzikimi zwierzętami: dzwoni on średnio 35 razy dziennie. Dziki pojawiają się na autostradzie, w ogrodzie, a nawet na stacji metra! Miejscy myśliwi, czyli Stadtjäger, są upoważnieni do odstrzeliwania dzikich świń, ale oczywiście nie na ulicach miasta czy terenach zamieszkanych przez ludzi. W mieście do dzików wzywa się policję.