Za rok widok psa przywiązanego do budy może kosztować właściciela nawet 5 tys. zł. Nowe przepisy mają raz na zawsze zakończyć praktykę trzymania zwierząt na łańcuchach. Tymczasem nadchodzący zakaz wywołuje na Podhalu gorącą dyskusję.
Ciche Górne, niewielka wieś na Podhalu, w niczym nie przypomina pobliskich kurortów turystycznych. Nie ma tu apartamentowców, luksusowych hoteli ani tłumów spacerujących po ulicach. Przez miejscowość prowadzi lokalna droga, ruch jest niewielki, a psy swobodnie przechodzą z jednej strony jezdni na drugą, przyzwyczajone do tego, że samochody pojawiają się tu znacznie rzadziej niż w Zakopanem czy Białce Tatrzańskiej.
W oczy rzucają się za to gospodarstwa, drewniane stodoły i mieszkańcy pracujący w polu. Równie często jak przydomowe zagrody można tu zobaczyć psy na łańcuchach. Czasem jest to duży owczarek, przywiązany do zadbanej budy. Innym razem niewielki kundel, przypięty ciężkim, krowim łańcuchem do drzwi starej stodoły.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny












