Mirra Andriejewa w kapitalnym stylu pokonała Maję Chwalińską i po raz pierwszy w karierze zwyciężyła w wielkoszlemowym turnieju. Wynik 6:3, 6:2 w pełni oddaje dominację zaprezentowaną przez Rosjankę w finale Rolanda Garrosa. - To było marzenie wygrać ten turniej, którego oglądam od lat młodości. Nie mogę uwierzyć, że trzymam to trofeum - powiedziała 19-latka po meczu. Zwróciła się też w kierunku Mai Chwalińskiej.
Fot. Guglielmo Mangiapane / REUTERS
Mirra Andriejewa (8. WTA) zdobyła swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł, pokonując w finale Rolanda Garrosa Maję Chwalińską (114.) 6:3, 6:2. Choć Polka znakomicie radziła sobie z naprawdę utytułowanymi i uznanymi zawodniczkami, 19-latka okazała się przeciwniczką zbyt mocną. Rosjanka od połowy pierwszego seta prezentowała tenis wręcz magiczny i zwyciężyła w pełni zasłużenie.
Zobacz wideo Niebywała historia Chwalińskiej. Przeżyła koszmar, teraz rządzi w Roland Garros
"Przy dość ryzykownym sposobie konstruowania wymian, rzadko się myliła, a dodatkowo odczytywała to, w jaki sposób Polka próbowała ją zaskoczyć. Zmiany rytmu nie robiły na niej wrażenia. Gdy Chwalińska próbowała atakować, rywalka świetnie się broniła. To dlatego od 3:2 w pierwszym secie przegrała dziewięć gemów z rzędu" - relacjonował Dominik Senkowski, dziennikarz Sport.pl.
















