Policja interweniowała tam 159 razy, ekspertyza potwierdziła przekroczenie norm hałasu, a sąd zakazał organizowania nocnych imprez. Mimo to Charlie Bar przy ul. Mokotowskiej nadal działa, a mieszkańcy sąsiedniej kamienicy mówią, że w weekendy ich mieszkania drżą do rana.

Noc z piątku na sobotę, ostatni weekend maja, dochodzi północ. Stoję pod bramą przy ul. Mokotowskiej 39, jednej z najbardziej prestiżowych ulic stolicy, w Śródmieściu. W moją stronę idzie kołyszący się, roześmiany tłumek młodych ludzi. Mężczyźni w białych koszulach i eleganckich marynarkach, kobiety w zwiewnych sukienkach stukają obcasami. Mijają mnie, wchodzą do bramy i skręcają w prawo, na schody prowadzące na pierwsze piętro przedwojennej kamienicy. Mieści się tam Charlie Bar.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny

Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie