2 czerwca 2026, 14:51

Warszawa od 1 czerwca wprowadziła nocny zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach 22:00-6:00. Decyzja od początku wywołuje silne emocje. Widoczna jest skala społecznej polaryzacji wokół tego tematu. Jednak efekty z pilotażowych rozwiązań, dają do myślenia. W rozmowie z kobieta.gazeta.pl głos zabierali zarówno zwolennicy, jak i sceptycy zmian.

Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Nocna prohibicja w Polsce początkowo była niczym lokalny eksperyment, jednak po kilku latach rozrosła się do ogólnokrajowego zjawiska. Za prekursora zmiany można uznać opolskie miasto Wołczyn, które już w 2018 roku zdecydowało się na ograniczenie nocnej sprzedaży napojów procentowych. Wówczas decyzja była postrzegana jako ewenement. Nie obyło się bez komentarzy w mediach i telewizji. Podważano też sensowność uchwały rady miejskiej. Pojawiały się głosy, że efekt może być odwrotny od zamierzonego. Zamiast ograniczyć spożycie alkoholu, zakaz może jedynie sprawić, że ludzie będą kupować na zapas. Jednak po ośmiu latach efekty okazały się zadowalające. - Ruch był dobry. Dzięki wprowadzeniu zakazu nocnej sprzedaży alkoholu zmniejszyła się liczba interwencji policji i straży miejskiej spowodowanych zakłóceniem porządku, awanturami czy innymi zdarzeniami, których powodem jest alkohol - komentował, cytowany przez nto.pl, burmistrz Jan Leszek Wiącek.