- Jest kilka innych głośnych nazwisk, więc walka o dzikie karty będzie bardzo zacięta - mówi Andy Roddick, były amerykański tenisista o "dzikich kartach" do Wimbledonu. Wyraził też swoją opinię o "dzikiej karcie" dla Mai Chwalińskiej.

Fot. REUTERS/Stephanie Lecocq

W tegorocznym Wimbledonie może dojść do kuriozalnej sytuacji. Finalistka Rolanda Garrosa, a być może triumfatorka imprezy, Maja Chwalińska (114. WTA), może nie pojawić się w drabince turnieju głównego imprezy w Londynie. To efekt jednego z przepisów, który już dawno temu ustalili organizatorzy Wimbledonu. W walce o "dziką kartę" do Wimbledonu Polce starają się pomóc działacze PZT. "Polski Związek Tenisowy, wspólnie z teamem Mai, wysłał specjalne pismo do All England Lawn Tennis and Croquet Club. Organizator Wimbledonu otrzymał już wniosek o dziką kartę dla Polki. Pod pismem podpisała się Chwalińska, żeby prośbę wzmocnić. Na decyzję będzie trzeba poczekać do 13 czerwca - wtedy komisja zajmująca się dzikimi kartami ogłosi, którym tenisistkom i tenisistom postanowiła je przyznać" - pisał Łukasz Jachimiak ze Sport.pl.

Zobacz wideo Niebywała historia chwalińskiej. Przeżyła koszmar, teraz rządzi w Roland Garros

Andy Roddick zabrał głos ws. "dzikiej karty" na Wimbledon dla Mai Chwalińskiej