Szybownictwo, żeglarstwo i caravaning - wszyscy, którzy ich doświadczają, mówią, że chodzi o wolność.
Zanim nadejdą wakacje (już zaraz, obiecuję!), znowu będziemy wspominać, jak to 4 czerwca 1989 roku Polki i Polacy stanęli w kolejkach do urn, żeby wybrać wolność. W staniu w kolejkach rodacy mieli wprawę, ale i – nie wszyscy pamiętamy – praktykowali wolność.
Opowiadała mi kiedyś osoba pracująca w komisji wyborczej, jak wyszła przed budynek, w którym trwało głosowanie, i zaapelowała do tłumu: „Proszę państwa, mamy cały dzień, można przyjść później". W odpowiedzi ktoś rzucił: „Czekaliśmy 45 lat, poczekamy jeszcze godzinę". Lato 1989 było straszne – zmiana ustroju politycznego to nie bułka z masłem, masło zresztą drożało bezustannie. Trzy tysiące, trzy osiemset – skala inflacji przebijała wtedy sufit przynajmniej raz w tygodniu. Ile kosztowała bułka z pieczarkami, serem i keczupem, czyli zapiekanka – nie udało mi się ustalić. W tej historii ważniejszy jest fakt, że sprzedawano je z przyczep.
Materiał promocyjny
Kultura












