Po ukraińskiej stronie w ocenie tego, co wydarzyło się między Polakami a Ukraińcami w czasie wojny, od lat króluje traktowanie rzezi wołyńskiej jako wojny domowej między równoprawnymi stronami czy "powstania ludowego" Ukraińców przeciw Polakom.

„Babcia to chyba nie poznała, że pani nie nasza" – mówi mi nastolatka, która latem 2019 roku prowadzi mnie ścieżką ponad stawem wykopanym w Hlebowie na Podolu w latach 70.

Wracamy do dolnej wsi, przed chwilą skończyłam nagrywać wywiad z jej babcią, urodzoną w 1930 roku Olhą. Nie odpowiadam, ale w myślach stwierdzam, że z całą pewnością poznała, mimo mojej nienagannej ukraińszczyzny. Nigdy zresztą nie ukrywam na badaniach terenowych tego, że jestem z Polski.

Moja wiekowa rozmówczyni z żalem wymienia polskie ofiary i pamięta je co do jednego nazwiska, ale gdy przychodzi do pytania o to, kto w listopadzie 1944 roku zabijał, nagle zaczyna niedosłyszeć i mówić, że to już nie te lata, już niczego nie pamięta.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.