O finałowym sezonie "Euforii" można powiedzieć wiele, ale nie to, że jest opowiedziany subtelnie. I właśnie dlatego nie umiem mu się oprzeć.
Żywy człowiek zakopany w trumnie z grzechotnikiem. Dorosła, obdarzona bujnym biustem aktorka filmująca pornograficzne materiały w stroju bobasa i rosnąca do rozmiarów Godzilli. Ucięty palec w szklance wody, z której pije jej nieświadomy niczego kochanek.
Mało?
Dodajcie złoty rewolwer, z którego czarny kowboj strzela do jabłka, ustawionego na czyjejś głowie. Zakochanego neonazistę oglądającego z wybranką "Pretty Woman". Bohaterkę siedzącą nad basenem w futrze i czarnych, skórzanych rękawiczkach. "Niedzielne popołudnie na wyspie Grande Jatte" Seurata, w którym paryskich spacerowiczów zastąpiły postaci o krągłych piersiach i wzwiedzionych penisach.
skrót wydarzeń piątku










