Dwie głośne premiery kinowe, które natychmiast wpadły w moją topkę najgorszych produkcji ostatnich lat, wiele łączy. To tytuły, które spotkały się z bardzo mieszanymi recenzjami, które zaczęto w sieci w dość nietypowy sposób usprawiedliwiać. Kiedy krytyka "Wichrowych wzgórz" i "Panny młodej!" w sieci się nasiliła, pojawiły się głosy, że to filmy krytykowane za kino kobiece - od kobiet dla kobiet. Takie, jakie kobiety chcą oglądać.

Kino feministyczne ma dobre intencje. Gorzej z wykonaniem

Wyjście z założenia, że istnieje w ogóle jakiekolwiek kino "dla kobiet" w 2026 roku jest dość przebrzmiałe. Kobiety są bowiem różne i różne są ich gusta. A nagłówki takie jak: "'Wichrowe wzgórza' to gorący, namiętny film stworzony dla kobiet - oczywiste, że krytycy go nienawidzą", który można było przeczytać na portalu Grazia, są wręcz obraźliwe. Jak słusznie zauważył Olek Knobel w swoim materiale o filmie Emerald Fennell, w dyskusje o nowych "kobiecych" produkcjach wdarł się niesprawiedliwy, mizoginistyczny argument, sugerujący, że kino dla tej konkretnej płci, podobnie jak kino dla dzieci ma być proste i płytkie i nie możemy wymagać więcej.

Z kolei obrońcy "Panny młodej!" krytykę Maggie Gyllenhaal zaczęli odpierać stwierdzeniami, że produkcja przeszkadza przeciwnikom feminizmu, bo Narzeczona jest przecież chodzącą ikoną feministycznego buntu. Martwi mnie fakt, że krytykę takiego kina często utożsamia się ze wspieraniem patriarchatu. Film bowiem jest w pierwszej kolejności tworem kultury i pod tym kątem przede wszystkim powinien być pozytywnie oceniany. Dopiero później produkcja może zostać doceniona jako nośnik idei czy manifest. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której zaczniemy chwalić tytuły wyłącznie dlatego, że pokazują nam ładny obrazek, zgodny z naszymi przekonaniami. Szczególnie kiedy są one wyłożone w sposób nieporadny, łopatologiczny i paradoksalnie - dla patriarchatu wygodny. A taka właśnie jest "Panna młoda!", z której w 2026 roku dowiedzieliśmy się, że kobiety mogą krzyczeć, przeklinać, decydować o tym, z kim sypiają i być detektywkami oraz doktorkami, ale w zasadzie to same nie wiedzą, o co im chodzi i dlaczego tyle krzyczą. Nie wiem, czego szukają w kinie wszystkie kobiety, jest jednak pewna serialowa pozycja, którą każda (zresztą panowie również!) powinna obejrzeć.