Rosja wezwała swojego ambasadora w Erywaniu na konsultacje w związku z relacjami Armenii z Unią Europejską. Dzień wcześniej przywódca Rosji ostrzegł Armenię przed zacieśnianiem relacji z UE.
W piątek 29 maja Rosja, Kazachstan, Białoruś i Kirgistan zagroziły Armenii zawieszeniem jej członkostwa w Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej (EAEU). Władimir Putin tego samego dnia został zapytany w Astanie, jakie niosłoby to za sobą konsekwencje. - W tym konkretnym przypadku omawiamy wyłącznie kwestie ekonomiczne. Kwestie te wymagają starannego rozważenia, analizy i podejmowania decyzji. Jak już wcześniej zauważyłem, kryzys na Ukrainie rozpoczął się od starań o przystąpienie do UE - powiedział rosyjski przywódca. Następnie wskazał, że normy EAEU różnią się od europejskich i przestrzegł, że Armenia po wyrzuceniu z EAEU straciłaby między innymi możliwość bezcłowego handlu z krajami wchodzącymi w jej skład i preferencyjne ceny energii. Z kolei jej obywatele nie mieliby uproszczonego dostępu do pracy w Rosji.
W sobotę Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji wezwało swojego ambasadora w Armenii - Siergieja Kopyrkina. "Został wezwany do Moskwy na konsultacje w związku z krokami podjętymi przez władze Armenii na rzecz zacieśnienia współpracy z Unią Europejską, które szkodzą współpracy w ramach EAEU" - napisał resort w sobotnim komunikacie.















