Numer trzy rankingu WTA Iga Świątek i numer 15 tego zestawienia, Marta Kostiuk – ten duet miał otworzyć drugi tydzień Rolanda Garrosa, dając widzom kapitalne widowisko. Niestety, zobaczyliśmy słaby mecz. Przede wszystkim przez bardzo nieudany występ Polki.

Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! "Bardzo jej ufa"

Świątek źle ten mecz zaczęła, a kończyła wręcz fatalnie, przegrywając aż sześć gemów z rzędu i ewidentnie nie wierząc, że to się da jeszcze uratować. Szkoda, bo mimo wszystko długo miała w tym spotkaniu sporo szans.

Świątek ma młotek, a czasem przydałby się skalpel

W pierwszym gemie serwisowym Kostiuk Polka prowadziła 30:15, a w następnym - 30:0. W obu miała otwarty kort i aż prosiło się o zagranie a’la Maja Chwalińska. Miękkim, gibkim nadgarstkiem - skrót, lob, coś finezyjnego. Oczywiście zazwyczaj jest tak, że ktoś ma takie narzędzia, a ktoś inne. Gdyby Iga miała i młotek, i skalpel, to pewnie byłaby kompletnie nieosiągalna dla reszty świata i nadal liczylibyśmy tę jej serię wygranych meczów z rzędu, którą się zachwycaliśmy w 2022 roku. Ale z drugiej strony: na początku tego meczu wcale nie było potrzebne łączenie siły Hulka z finezją dobrych wróżek z uniwersum Disneya. Wystarczyło "tylko" spokojnie wykorzystać swoje szanse. Kostiuk je dawała, bo była wyraźnie usztywniona.