31 maja 2026, 09:05

Są takie wydarzenia, które zostają w człowieku na zawsze i mimo starań nie można pozbyć się ich z pamięci. Dla Joan Collins tym bagażem był incydent z udziałem producenta kultowej "Dynastii", a dokładniej jego słowa. Dopiero po latach aktorka zdobyła się na odwagę, by opowiedzieć o tym publicznie.

Joan Collins w 'Dynastii', Mary Evans/All Film Archive/Aaron Spelling Prod./East News

Miała 9 lat, gdy zaczęła karierę, dziś jest jedną z niewielu żyjących gwiazd Złotej Ery Hollywood. Choć Joan Collins wystąpiła w wielu produkcjach na małym i dużym ekranie, to przepustką do międzynarodowej popularności była dla niej "Dynastia". Do obsady kultowej już opery mydlanej dołączyła w 1981 roku i przez kolejne 8 lat kreowała postać ambitnej i jednocześnie przebiegłej Alexis Carrington-Colby. Dostała za to m.in. Złoty Glob i aż 5 nominacji do tej nagrody, lecz radość z tych sukcesów przyćmiły słowa, które usłyszała od producenta.

Postać grana przez Collins tchnęła w "Dynastię" nowe życie. Za sukces zapłaciła wysoką cenę