Była aktorką i "kochanicą komunisty". Romans zrujnował jej reputację. "Zostałam poddana infamii"

1 czerwca 2026, 19:28

Na kartach historii rodzimego teatru i kina zapisała się jako jedna z najlepszych aktorek PRL-u. Elżbieta Kępińska wystąpiła w wielu kultowych produkcjach z tamtego okresu i zdobyła uznanie zarówno wśród widzów, jak i krytyków. Jednak jej spektakularnie rozwijającą się karierę przyćmił romans z żonatym politykiem, z powodu którego od Kępińskiej odwróciło się niemal całe środowisko artystyczne.

Elżbieta Kępińska, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Już jako dziecko wiedziała, że zostanie aktorką i choć rodzice namawiali ją, by rozważyła inny, bardziej stabilny zawód, ona nie chciała słuchać. Po maturze dostała się do warszawskiej szkoły teatralnej. Wyróżniała się na tle kolegów i koleżanek z roku, a pedagodzy zgodnie podkreślali unikalność jej talentu. Elżbieta Kępińska faktycznie czuła się na scenie jak ryba w wodzie i była wprost przekonana, że odnalazła swoje miejsce. Kiedy w 1959 roku odbierała dyplom, miała już za sobą rolę w filmie "Zobaczymy się w niedzielę" Stanisława Lenartowicza, a w kieszeni etat w gdańskim Teatrze Wybrzeże. – To był złoty okres tej sceny, a także, mogę tak powiedzieć, mój złoty okres – stwierdziła w rozmowie z serwisem trybuna.info.