Na końcu zrywa się tożsamość Polaka. A może też, tę głębiej skrywaną, tożsamość polskiego Żyda? Tu chodzi o trzewia, bebechy. O to, w jakim języku osoba myśli i czuje.
Książka Joanny Czeczott "Cisza nad stepem. Kazachstan i pamięć o Rosji" znalazła się w finale Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego. Publikujemy fragment.
Jako pierwszą zrywa się tożsamość szeregowego żołnierza Wojska Polskiego. To łatwe: rozbija się ciało, by nie pamiętało kształtu munduru. Wyrywa się ze stawu prawą rękę, by nie umiała już salutować. Z gardła wyszarpuje się przysięgę, by słowa nic już nie znaczyły.
Potem oprawca wdziera się głębiej, zanurza po tożsamość rodzinną. Syna dentysty – swołocz, nie zostaniesz nigdy, jak on, dentystą. Brata Lidii – zapomnij o swojej słodkiej siostrzyczce, Lidce. Matki…
kalendarium










