Maria Libura: Z moją ciążą było coś ewidentnie nie tak, a lekarz ustalał przy mnie szczegóły romantycznej kolacji.

Dr n. med. i n. o zdr. MARIA LIBURA: Czułam to niemal od samego początku.

– Dziecko było małe, praktycznie nie czułam jego ruchów. Miało cechy hipotrofii [wewnątrzmaciczne zahamowanie wzrastania płodu], co oczywiście niekoniecznie musiało oznaczać coś strasznego.

– Na pewno mogło uruchomić w lekarzach większą czujność. Tymczasem mój niepokój tłumaczony był ciążowymi hormonami. Znacznie łatwiej było dać mi etykietkę "młodej kobiety, która panikuje w ciąży", niż potraktować sprawę poważnie. Dodam, że w tym czasie nie interesowała mnie jeszcze ochrona zdrowia, ale procesowanie języków naturalnych i filozofia umysłu, z czego miałam pisać doktorat. To, co mnie spotkało, jest zresztą dość typowe – objawy zgłaszane przez pacjentki są częściej bagatelizowane.

Materiał promocyjny