Lubuscy politycy Koalicji Obywatelskiej i PSL sprzeciwiają się rozporządzeniu ministra klimatu, które ma ochronić ptaki w otulinie Parku Narodowego Ujście Warty. Dlaczego nie wysłuchali rządowych wysłanników?
Franciszek Jamniuk, myśliwy, prezes koła łowieckiego "Dzik", lokalny biznesmen, przyznaje, że myśliwi poprosili o lobbowanie lokalnych działaczy PSL. Chodzi o polowania wokół Parku Narodowego Ujście Warty. Jesienią przylatują tu północne gatunki ptaków. Nocują, żerują, odpoczywają oraz zimują na rozlewiskach w okolicach Słońska. Wtedy przyjeżdżają tu też Niemcy, Włosi, czy Francuzi. Wcale nie po to, by podziwiać lokalną przyrodę.
- Ptaki lecą do nas tysiące kilometrów, pochodzą z ogromnych obszarów euroazjatyckiej tundry, przemierzają północne rubieże kontynentu. Polska staje się wąskim gardłem w tej podróży. To niesamowite zjawisko fotografują turyści, ale niestety także wykorzystują myśliwi. Ustawiają się wokół granic parku - alarmuje Piotr Chara, były pracownik Parku Narodowego Ujście Warty, członek lubuskiej Regionalnej Rady Ochrony Przyrody.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.












