Choć podpisany przez premiera Tuska polsko-brytyjski traktat obronny ma być nowym filarem bezpieczeństwa Europy, w kraju wywołał kolejny spór polityczny. Pałac Prezydencki zarzuca rządowi zatajanie szczegółów umowy. Zirytowany Władysław Kosiniak-Kamysz mówi, że "szlag człowieka trafia", a rzecznik MSZ upublicznił właśnie fakty.
„Prezydent nie jest częścią procesu, jest jego finałem" - w ten sposób premier Donald Tusk skomentował niezadowolenie Karola Nawrockiego z procesu podpisania nowego polsko-brytyjskiego traktatu obronnego.
Spór wybuchł, gdy Pałac Prezydencki zarzucił rządowi brak wcześniejszych informacji o szczegółach negocjowanego w Londynie dokumentu.
Premier Tusk odpiera te zarzuty, podkreślając, że to Rada Ministrów odpowiada za prowadzenie polityki zagranicznej oraz przygotowywanie umów międzynarodowych. Rola prezydenta – jako organu ratyfikującego – zaczyna się dopiero w momencie, gdy wynegocjowany traktat trafia na jego biurko do ostatecznego podpisu.
skrót wydarzeń czwartku












