Hubert Hurkacz świetnie zaczął mecz drugiej rundy wielkoszlemowego turnieju na kortach im. Rolanda Garrosa, ale po dwóch godzinach musiał zaczynać praktycznie od nowa. Polski tenisista zaliczył jeszcze widowiskowy zryw będąc w dużych tarapatach, ale ostatecznie przegrał z Amerykaninem Francesem Tiafoe 7:6, 6:7, 4:6, 7:6, 4:6. I nie przerwał złej passy, która trwa od dwóch lat.
PAP/EPA
Bazując wyłącznie na analizie pozycji w światowym rankingu tenisistów można byłoby uznać, że 99. w tym zestawieniu Hubert Hurkacz powinien być zadowolony, że w ogóle toczył w czwartek wyrównaną walkę z 22. na liście ATP Francesem Tiafoe. Ale dla fanów tenisa jasne było, że to spotkanie może być długie i zacięte, a wskazanie faworyta nie było prostą sprawą. Wszystko to potwierdziło się w Paryżu. Polakowi w trwającym prawie pięć godzin meczu na wyniszczenie zabrakło jednak szczęśliwego zakończenia.
Zobacz wideo Sport.pl PLUS
Hurkacz miał dwóch przeciwników. Polak zapomniał, gdzie gra







