Maks jest wymarzonym, wyczekiwanym dzieckiem. Ciąża przebiegała prawidłowo, nie było żadnych sygnałów, że coś może być nie tak - opowiada Anna Tocka, mama Maksa. Diagnoza śmiertelnej choroby genetycznej była szokiem. Potem ojciec Maksa zachorował na raka. By leczyć chłopca potrzeba 12 mln zł. Toccy w kilka miesięcy zdołali zebrać 3 mln zł, Łatwogang zebrał ponad 4 mln w kilkanaście godzin.
Aktualizacja, sobota 23 maja godz. 9.20: Łatwogang wjechał do województwa łódzkiego. Na leczenie Maksa zebrał ponad 4,3 mln złotych.
Chłopiec choruje na śmiertelną dystrofię mięśniową Duchenne'a. To choroba genetyczna powodująca stopniowy i nieodwracalny zanik mięśni. Chory nie tylko przestaje chodzić, ale w pewnym momencie nie może oddychać. Anna Tocka mówi: - Zbieramy pieniądze na leczenie Maksa od kilku miesięcy. Udało się zebrać 3 mln zł. To są ogromne pieniądze, jesteśmy wszystkim ogromnie wdzięczni za wszystko, co dla nas zrobili. Ale zbiórka zaczęła przygasać, mimo starań wielu osób. To, co zrobił pan Piotr, dało nam znów nadzieję, że Maks dostanie leki i uda się chorobę powstrzymać. Nie możemy uwierzyć w to, co się dzieje – Anna Tocka powtarza te słowa od czwartku, kiedy Anna i jej mąż Robert dowiedzieli się, że Piotr Hancke, influencer znany jako Łatwogang, przejedzie rowerem z Zakopanego do Gdańska, by zebrać pieniądze na leczenie ich 8-letniego syna Maksa. Anna Tocka opowiedziała nam, co przeszła w ostatnich latach jej rodzina.












