Jestem nauczycielką a zrobiono ze mnie "kolesiówę". Nie wiedziałam, jak uczniom patrzeć w oczy. Udawałam, że hejt mnie nie dotyka, ale nie wytrzymałam. Wybiegłam ze szkoły - wspomina krakowska radna Magdalena Mazurkiewicz. Jest kolejną polityczką, która w Krakowie padła ofiarą cyberprzemocy.

- Film, który przedstawiał mnie jako "kolesiówę", ukazał się na portalach społecznościowych w niedzielę wieczorem. W poniedziałek poszłam rano do pracy, do szkoły. Udawałam, że nic się nie dzieje. Ale to nie była prawda. Cała się trzęsłam. We wtorek jedna z uczennic podeszła do mnie i spytała, jak się trzymam. Słyszałam, jak inni o tym rozmawiali. Z szeptów wyławiałam moje nazwisko: Mazurkiewicz. Poczułam, że ktoś jednym filmem zmiażdżył moją reputację, którą budowałam przez 24 lata. Wyszłam i w drodze na przystanek tramwajowy głośno płakałam - mówi nam Magdalena Mazurkiewicz, krakowska radna KO.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny

prokuratura