Autorzy są wystawiani na pokusy manipulacji, równie łatwych w realizacji, co trudnych do wykrycia przez recenzentów.
Autorka jest profesorką nauk prawnych, profesorką w Instytucie Nauk Prawnych PAN, członkinią Polskiej Akademii Nauk oraz Polskiej Akademii Umiejętności. Była rzeczniczką praw obywatelskich (1988–1992), sędzią Naczelnego Sądu Administracyjnego (1999–2002), sędzią Trybunału Konstytucyjnego (2002–2011).
Od dłuższego czasu korzystałam już z AI przy tłumaczeniach i obcojęzycznej korespondencji, potem doszło sporządzanie streszczeń. Uważałam to za sporą wygodę, techniczne przyspieszenie pracy, bez jakościowego przełomu.
Pojawienie się bardziej zaawansowanych modeli chatbotów zachęciło mnie do eksperymentów. Tym razem, mając w perspektywie referat na temat, który kilkakrotnie w różnych ujęciach i różnych objętościach, był już przedmiotem mych wcześniejszych opracowań, „nakarmiłam nimi" Chata GPT i zadysponowałam sporządzenie kompilacji, określając zarazem jej objętość. Efekt był całkiem zadawalający. Błędów nie znalazłam, niczego ważnego nie pominięto, struktura była lepsza niż w moich autorskich tekstach.
Z czym sobie jednak chatbot nie poradził – to były przypisy. Chat nie umiał ich, ani poumieszczać sensownie w nowym, zaproponowanym tekście, ani jakoś skomprymować czy poprzerabiać. Najprawdopodobniej zresztą zawiniły tu nieudolności napisania promptu. Jednak szybciej mi tu wyszło działanie ręczne, niż poprawianie prompta. Oczywiście oznaczyłam zarówno fakt posłużenia się AI, jak i wskazałam własne wcześniejsze publikacje, które były tworzywem kompilacji.














