Co prawda Olga Tokarczuk zdążyła już umieścić w sieci sprostowanie, w którym podkreśla, że nie używa AI do pisania powieści, a jedynie do pogłębionego i szybszego researchu, ale mleko już się rozlało. Spisane z jej spotkania ze Sławomirem Sierakowskiem cytaty dotyczące wykorzystania sztucznej inteligencji w pracy pisarskiej zaczęły żyć własnym życiem.

Olga Tokarczuk dementuje: Nie napisałam książki z AI

Już po fakcie noblistka tłumaczy, że "uwagi wygłaszane podczas publicznych spotkań na żywo, podobnie jak wszystkie inne rozmowy, mogą być niewłaściwie zrozumiane". Podkreśliła, że "od kilkudziesięciu lat pisze sama" oraz że jej nowa powieść, która w Polsce ukaże się jesienią, nie powstała z wykorzystaniem AI. A o to padały częste zarzuty w kontekście głośnych wypowiedzi. "Żaden z moich tekstów, również powieść, która ukaże się jesienią tego roku, nie powstała przy pomocy sztucznej inteligencji - nie licząc używania jej jako narzędzia szybszej kwerendy" - podkreśla autorka "Ksiąg Jakubowych".

Ponadto Olga Tokarczuk oznajmiła, że z narzędzi sztucznej inteligencji korzysta jedynie, by "szybciej dokumentować i sprawdzać fakty", a potem zawsze "dodatkowo weryfikuje informacje". Tak samo, kiedy korzystała przez lata ze źródeł bibliotecznych i archiwalnych. Na sam koniec oświadczenia dorzuciła już nieco ironicznie: