Nie zaciskaj pasa, zaciskaj pięść! - skandowali studenci, którzy przyszli w poniedziałek 18 maja przed rektorat Uniwersytetu Śląskiego, aby zaprotestować przeciwko "polityce głodzenia uniwersytetu".
Przed rektoratem UŚ przy ul. Bankowej w Katowicach zebrało się w poniedziałek 18 maja kilkanaście osób. Przynieśli ze sobą garnki i miski, o które uderzali łyżkami, robiąc hałas.
"Będziemy walić w gary, by rektor raz na zawsze sobie zapamiętał, że skończyły się czasy udzielnego księstwa" - zapowiadały wcześniej organizatorki, zapraszając na protest pod jednoznacznym hasłem "Darcie japy na rektora - nie dla polityki głodzenia uniwersytetu".
- Uczelnia jest 33 miliony złotych na minusie. Odpowiada za to rektor, który zarabia 40 tysięcy złotych miesięcznie [o zarobkach rektorów katowicka "Wyborcza" pisała niedawno - przyp. red.], a do jego obowiązków należy zarządzanie uczelnią. Tymczasem konsekwencje jego złych decyzji ponieść mają najsłabsi - studenci, doktoranci, pracownicy w wieku emerytalnym - mówiła jedna z członkiń Śląskiej Inicjatywy Studenckiej "Żbik".
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.











