Chińczycy powiedzieli prezydentowi USA, że to oni decydują, kto ma prawo z nim podróżować z oficjalną wizytą.
- Nasz samochód jest rozpędzony do granic możliwości. Pędzimy nim w kierunku katastrofy.
Tymi słowami nastrój w Waszyngtonie przed zakończonym właśnie spotkaniem Donalda Trumpa z Xî Jinpingiem opisał amerykański analityk zajmujący się relacjami pomiędzy USA i Chinami. Na rozmowę zgodził się jedynie pod warunkiem zachowania anonimowości, bo boi się konsekwencji.
Okazuje się bowiem, że Trump i cała delegacja supermocarstwa o największej sile wojskowej i ekonomicznej na planecie pojechała do Pekinu kompletnie nieprzygotowana.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.













