Przełomem w leczeniu depresji jest to, że nie musimy już czekać na efekty leczenia kilka tygodni. Są już substancje, których podanie przynosi niemal natychmiastowy efekt. Ale zdobyliśmy też dowody na to, że "dobre babcine rady" mają kluczowe znaczenie w terapii. Rozmowa z prof. dr hab. n. med. Dominiką Dudek, psychiatrą.

Ewa Pągowska: Za cztery lata depresja ma być najczęstszą chorobą na świecie. Tak szacuje WHO. Czy wiemy już, co jest przyczyną tej choroby?

Prof. dr hab. n. med. Dominika Dudek*: – Niestety nadal nie wiemy. Czy może raczej: znamy coraz więcej potencjalnych przyczyn i coraz lepiej rozumiemy, dlaczego nie da się wyłonić tej głównej. Po pierwsze nie ma jednej depresji. Po drugie w psychiatrii stawiamy diagnozę na podstawie objawów. Stwierdzamy, że ponieważ są takie i takie symptomy, w takim i takim natężeniu, trwają tyle i tyle, to mamy do czynienia z taką i taką chorobą. Nie ma natomiast badań z krwi czy obrazowych, które pozwalałyby powiedzieć np.: „to są zaburzenia lękowe".