Pewnie Amerykanie nie zagrają 19 lipca w finale mistrzostw świata, ale chcą dotrzeć do decydującego meczu w jednym z kolejnych mundiali, skoro poprzedni plan nie wypalił. I wydają na ten cel bajońskie pieniądze. "Czy to jest program zbrojeniowy? Czy my budujemy lotniskowiec?" Niektórzy wątpią w sens budowy ośrodka treningowego za ćwierć miliarda dolarów - pisze z USA Radosław Leniarski.
Gdyby się uprzeć, można pojechać autonomiczną – to znaczy bez kierowcy - taksówką Waymo spod futurystycznego, 80-tysięcznego stadionu w Atlancie, zwanego tutaj The Benz, do otwartej w ostatni czwartek wizjonerskiej siedziby US Soccer, odpowiedzi Amerykanów na francuskie Clairefontaine czy włoski Coverciano. Krótko mówiąc, jest to laboratorium.
Nowoczesność Ameryki czasami przytłacza.
Pojechałem jednak zwykłym samochodem – zwłaszcza, że taksówki bez kierowców jeżdżą praktycznie tylko po Atlancie, same unikają autostrad, a do Fayetteville, gdzie zbudowano ośrodek, trzeba jechać z centrum 45 minut, z czego sporą część sześciopasmową Interstate 85.







